Aktualności
Komunikaty
środa, 08 wrzesień 2010
Strona główna
Aktualności
Praca w 6 BPD
Nasz Dowódca
Patroni Jednostek Brygady
Historia
6 BPD
Współpraca
Galeria
Szukaj
Linki
Kontakt
Poczta

JA ŻOŁNIERZ - O DWÓCH TAKICH, CO ... RAZEM WYJECHALI NA WOJNĘ
Braci Piotra i Pawła Drewniaków, w 16 batalionie powietrznodesantowym w Krakowie wszyscy dobrze znają. Są jedną z dwóch par bliźniaków w jednostce. Służą na tej samej kompanii, jako starsi szeregowi na stanowisku strzelców. Początkowo, jak to zazwyczaj bywa w przypadku jednojajowych bliźniaków, nikt ich nie odróżniał i jedynie dzięki temu, że służą w dwóch różnych plutonach dowódcy nie mieli problemu z postawieniem zadania właściwej osobie.
 
Pochodzą z małej miejscowości Leopoldów k. Hrubieszowa. Tam kończyli tę samą podstawówkę i technikum, mieli tych samych przyjaciół, takie samo patrzenie na świat i identyczne plany zawodowe – chcieli być żołnierzami. Dzięki koledze, który powiedział im o przyjęciach do desantu od kilku już lat służą w „szesnastce”. Na misji są po raz pierwszy.
 

Co skłoniło Was do wstąpienia do wojska razem?

-        Od „zetki” byliśmy razem. Wszystko robiliśmy zawsze razem. Zawsze tak chcieliśmy. Blisko siebie. Dobrze się razem czujemy.

Czy zawsze jesteście jednomyślni?

-        No nie. Czasami nasze zdania się różnią. Ale w tych życiowych decyzjach zawsze konsultujemy się ze sobą.

A kłócicie się?

-        Nie. Raczej nie. Trochę jak byliśmy młodsi to tłukliśmy się [śmiech], ale to wyszło nam tylko na dobre. Szybko zdaliśmy sobie sprawę, że nie opłaca się stać przeciwko sobie. Lepiej jest walczyć w jednym „teamie”.

Kto jest starszy?

-        Piotrek.

O ile?

-        O 10 minut.

Piotr, wykorzystujesz to czasem?

-        Tak. Jak coś chcę od Pawła [śmiech].

Paweł...?

-        Pozwalam mu czasami tak myśleć, a niech sobie pobędzie czasami tym starszym bratem [śmiech].

Piotr, miałeś ciekawą historię z Twoim ślubem, tak?

-        Tak. Trochę terminy nas zaskoczyły. 19 kwietnia miałem swoje wesele, a 24 wyleciałem do Afganistanu.

Jak to przeżyła Twoja żona?

-        Ciężko jej było. Dla obydwojga z nas było to wielkie przeżycie i zamiast się tym cieszyć to musieliśmy się rozstać. No, ale to tylko pół roku. I całe szczęście, że czas szybko mija.

Pawle, na Ciebie czekają w kraju dwie najważniejsze w Twoim życiu kobiety? Trudno było Ci je zostawić?

-        O tak. Tęsknię bardzo. Żona mówiła, że „Mała” czasem budzi się w nocy i woła: „Tata”. Wtedy łza się kręci w oku...

Jak rodzice zareagowali na fakt, że ich dwóch synów jedzie na wojnę?

-        Martwili się. To normalne. Oczywiście były pytania, a po co my tam jedziemy, lepiej żebyśmy zostali w kraju, itp. Ale  my już podjęliśmy wcześniej decyzję, że jedziemy.

Czy na patrole wyjeżdżacie razem?

-        Na początku jeździliśmy na jednym wozie, bo jesteśmy w jednej drużynie. No, ale później to sobie jednak przemyśleliśmy, że to mało roztropne...i już jeździmy w oddzielnych pojazdach.

Czy czujecie niepokój, gdy nie działacie ramię w ramię?

-        Raczej tak. Tylko staramy się o tym po prostu nie myśleć. Podczas ostatniej akcji, gdy wpadliśmy w zasadzkę to jednak trochę się o „Braciaka” [Pawła] martwiłem, bo on utknął z chłopakami tam w polu. No, ale jak go zobaczyłem całego i zdrowego to miałem ochotę podlecieć i go wyciskać [śmiech].

Paweł, a Ty co czułeś będąc po drugiej stronie?

-        O! Wiele by mówić... O siebie się nie bałem, o Piotrka też nie tak bardzo, bo wiedziałam, że jest w takim rejonie, gdzie jest w miarę bezpieczny. Bałem się o kolegę. Dostał. Leżał we krwi. A, gdy widzisz jak ci kolega dostaje, to ty sam schodzisz na drugi plan. Myślałem tylko o tym, co tu zrobić żeby go stamtąd wyciągnąć. Jak go wydostaliśmy spod ognia i odciągnęliśmy w bezpieczne miejsce, to od tego momentu trzymałem go cały czas za rękę. Puściłem go dopiero przy śmigłowcu Medevac.

Czy macie jakieś przeczucia w stosunku co do siebie?

-        Tak rzadko się rozdzielamy, że w sumie nie mieliśmy okazji sprawdzić...No, może raz. Pamiętam [Paweł], jak byliśmy chyba w szkole średniej i Piotrek poszedł na dyskotekę. Wtedy całą noc nie mogłem spać, bo miałem przeczucie, że coś złego się działo z Piotrkiem. I przeczucia mnie nie myliły. Była tam wtedy jakąś bójka i Piotrkowi się oberwało.

Czy mówicie czasami „ja”, czy zawsze „my”?

-        Zawsze „MY”!

Piotr, pamiętasz sytuację, gdy wylecieliście na „ajdiku” [IED – improwizowane urządzenie wybuchowe]  na „Markecie”. Czy byłeś zaskoczony swoją reakcją?

-        Ważne jest, aby przyjmować wszystko bez paniki, na spokojnie. Wiadomo, że ma się chłopaków koło siebie i, że ktoś pomoże. W wojsku nigdy nie jest się samemu i nigdy nie działa się w pojedynkę. Stres przy tym jest obecny, ale trzeba trzeźwo myśleć. Tutaj w Afganistanie trudno jest cokolwiek przewidzieć. Talibowie działają tu nieregularnie. To partyzantka. Jedziesz, nie spodziewasz się, że zaraz wylecisz. W żaden sposób nie możesz się przygotować na wybuch, to jest zaskoczenie. I chyba fakt, że nie znasz dnia i godziny jest najgorszy. Dobrze, że w sumie nic nikomu się nie stało. Tylko trochę piszczało w uszach.

Tego się spodziewaliście jadąc tutaj?

-        Nie. Miałem nadzieję, że będzie wszystko w porządku, że wszyscy wrócimy [Paweł].

Czy wierzycie w Wasze podwójne szczęście?

-        Czy ja wiem...? Wierzymy, w siebie nawzajem. Wierzymy, że jak będziemy trzymać się razem, to szczęście przyjdzie samo.

Na misję chcieliście jechać razem?

-        Tak. Powiedzieliśmy sobie, że jak pojedziemy na misję, to tylko razem. Nie chcemy się rozdzielać.

Czy na kompanii mylili Was koledzy, przełożeni? Mieli problem w rozróżnieniu Was?

-        Tak. Kiedyś byliśmy identyczni. Tylko później mojemu bratu [Piotrkowi] „zgrubło” się [śmiech]. Jestem tą większą połową naszego duetu [Piotr i też śmiech].

Jakie macie marzenia?

-        Marzenia? Mieszkanie i zostać na stałe w wojsku. Aha... I skakać na sterowanym [typ spadochronu, np. AD 2000]. I chyba najważniejsze na dzień dzisiejszy - wrócić stąd razem do domu.

 

1.
1.jpg
2.
2.JPG
3.
7.JPG
4.
Paweł 0.JPG
5.
Paweł 1.JPG
6.
Piotrek 0.JPG

 
Rozmawiała: kpt. Katarzyna Szal
Zdjęcia: kpt. Katarzyna Szal/archiwum 4 Corners
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 
MON Wojska Lądowe Wojsko Polskie
© 2010 6 Brygada Desantowo Szturmowa w Krakowie
Rozeta hosting,
projektowanie stron www Webdesign