W czasie tygodniowego pobytu w Kanadzie uczestnicy szkolenia wykonali
miedzy innymi skoki spadochronowe na spadochronach niesterowanych CT-1 z
samolotów Aviocar i Hercules.
Spadochron CT-1 jest podstawowym
spadochronem desantowym używanym przez kanadyjskich spadochroniarzy szczególnie
w początkowym okresie szkolenia. W bezpośrednim użytkowaniu sprzęt ten znacznie
różni się od podstawowego polskiego spadochronu jakim jest AD-95. Czasza CT-1 wyposażona
jest specjalne siatki na obrzeżu mające zapobiegać tworzeniu się tzw. kalafiorów
oraz otwór na szczycie (tzw. kominek) mający stabilizować opadanie skoczka w
czasie lotu. Uprząż kanadyjskiego spadochronu wyposażona jest w zamki wyczepne
pomocne w sytuacji gdy po wylądowaniu skoczek jest ciągnięty na ziemi przez
wiatr. Choć powierzchnie czasz obu spadochronów są zbliżone to kanadyjski opada
znacznie szybciej bo z prędkością dochodzącą do nawet 8 m/s (wobec 5 m/s
polskiego). Jest to więc spadochron znacznie mniej komfortowy dla skoczka oraz
zwiększający ryzyko odniesienia przez niego urazu w czasie zetknięcia z ziemią.
Minimalizacji tego zagrożenia ma służyć specjalna technika lądowania na tzw.
pięć punktów w czasie której skoczek układa ciało w łuk tak aby rozłożyć siłę
lądowania na całe ciało.
Przed wykonaniem pierwszego skoku
na nowym spadochronie kanadyjscy instruktorzy przeprowadzili dla wszystkich
krótki kurs zapoznawczy ze sprzętem, procedurami obowiązującymi na pokładzie
statków powietrznych oraz pokazali zalecaną technikę lądowania. Zajęcia
odbywały się specjalnie dostosowanych do tego celu pomieszczeniach wyposażonych
m.in. w makiety samolotów i śmigłowców, trenażery do nauki lądowania czy uprzęże
do treningu procedur obowiązujących skoczka w czasie opadania na spadochronie.
Kurs rozpoczął pokaz działania spadochronu oraz całego procesu jego układania,
przechowywania, suszenia i sprawdzania w hali kanadyjskiej kompanii
zabezpieczenia desantowania (nazwanej tam „suport company”). Gospodarze na
każdym kroku podkreślali, że spadochron CT-1 jest sprzętem bezpiecznym, w
użytkowaniu którego niezmiernie rzadko dochodzi do jakichkolwiek sytuacji
awaryjnych.
Po przygotowaniu naziemnym
przyszedł czas na praktyczny zrzut skoczków z samolotów. Na położone niedaleko
Trenton zrzutowisko nazwane D.Z. Hodgson desantowały skoczków samoloty CASA C-212 Aviocar i C-130 Hercules. W
przypadku tego pierwszego spadochroniarze desantowali się przez tylna rampę
załadowczą zaś w drugim wyskakiwano przez tylne drzwi boczne. Skoki
potwierdziły przewidywania dotyczące spadochronów kanadyjskich, które opadały
na spotkanie z ziemią znacznie szybciej od polskich. Wszyscy żołnierze Brygady
wykonali jednak te zadania bez żadnych problemów czy urazów ale zgodnie też
potwierdzili słowa płk Tomasza Piekarskiego, że „praktyczne desantowanie
pozwoliło na porównanie sprzętu spadochronowego kanadyjskiego z rodzimym, co
wypadło korzystnie dla naszych spadochronów”.